Gdy rok temu, w dniu moich urodzin, piłem poranną kawę, byłem prawnikiem, który właśnie oblał egzamin zawodowy. Nie sądziłem wtedy, że 12 miesięcy później będę początkującym pisarzem i selfpublisherem. Z raczkującą firmą i wielkimi planami na przyszłość.
Siedziałem przy kawie ze świadomością, że właśnie zawaliłem egzamin, na który pracowałem całe dorosłe życie
12 -latek, który napisał książkę
Chłopiec czekał na ten moment cały tydzień. W 2005 r. nie było jeszcze Netflixa. Dlatego jednym z najbardziej ekscytujących wakacyjnych wydarzeń w życiu 12-latka była sobotnia wyprawa z tatą do wypożyczalni DVD.
Dlaczego self-publishing?
Tego wieczoru skończyłem pisać książkę. Zajęło mi to wiele miesięcy, ale byłem z niej zadowolony. Nie chciałem, aby wylądowała w szufladzie, razem z moimi wcześniejszymi powieściami. Postanowiłem ją wydać.
Gdy zaczynam pisać
Pisanie jest jak podróż bez mapy. Nigdy nie wiem dokładnie, co czeka mnie kolejnego dnia. Czasem muszę się pożegnać z kimś, kogo nie chciałem stracić. Ale właśnie w tym tkwi cała magia tworzenia.
Moi pisarscy idole
Pamiętam moment, w którym pierwszy raz zanurzyłem się w świat stworzony przez Tolkiena. Miałem wtedy kilkanaście lat i wydawało mi się, że to tylko kolejna książka fantasy. Szybko okazało się, jak bardzo się myliłem.