Śródziemie nie było zwyczajnym miejscem – to był świat, w którym czułem się jak u siebie. I to nie dlatego, że był piękny i epicki, ale dlatego, że miał historię, kulturę, własne legendy i mitologię. To właśnie Tolkien nauczył mnie, że dobry świat fantasy musi być więcej niż tylko tłem dla bohaterów – powinien być jak prawdziwe miejsce, do którego czytelnik chce wracać.
Potem przyszedł czas na Martina. Od niego nauczyłem się, jak budować napięcie i nie dawać czytelnikom żadnych gwarancji. U niego nie było bohaterów, którzy zawsze wychodzą cało z opresji. Każdy mógł zginąć, a ja, jako czytelnik, czułem ten niepokój i niepewność na każdej stronie. Martin pokazał mi też, jak ważne jest budowanie różnorodnych krain i rodów – jego świat nie był jednolitym, generycznym królestwem, ale zbiorem miejsc, które miały swoje tradycje, wartości i konflikty.
A potem był Sapkowski. W jego książkach najbardziej podziwiam Wiedźminów. Tajemnicze bractwo wojowników, wyszkolonych do perfekcji, sprawiło, że jego świat stał się jeszcze bardziej wyjątkowy. U Tolkiena mieliśmy Strażników, u Martina – Straż Nocną, ale żadne z tych bractw nie stało się, moim zdaniem, tak kultowe jak Wiedźmini. Może to przez ich niezależność, może przez surową rzeczywistość, w jakiej musieli przetrwać, a może przez ich wyrazisty styl – tak czy inaczej, Sapkowski pokazał mi, jak ogromną rolę mogą odgrywać takie postacie w historii i jak bardzo wpływają na odbiór całego świata.
I choć każdy z tych pisarzy nauczył mnie czegoś innego, to wszyscy trzej ukształtowali moje podejście do fantasy. Gdy tworzę własne historie, myślę o tym, jak budować świat, który wydaje się prawdziwy, jak tworzyć bohaterów, których los nie jest przesądzony, i jak wpleść w to wszystko elementy, które zostaną z czytelnikiem na długo. To od nich wziąłem to, co w fantasy kocham najbardziej.
A Wy, którego z tych pisarzy cenicie najbardziej?
Pamiętam moment, w którym pierwszy raz zanurzyłem się w świat stworzony przez Tolkiena. Miałem wtedy kilkanaście lat i wydawało mi się, że to tylko kolejna książka fantasy. Szybko okazało się, jak bardzo się myliłem.